24 sierpnia 2014

Rozdział 29 - Katherina

Musiało minąć kilka dni, by wszyscy mogli odpocząć po długiej i wyczerpującej wyprawie i jej skutkach. Szczególnie ten przypadek dotyczył Lucy, które głownie ze względu na Natsu starała się, jak najwięcej oszczędzać. Jednak czas, w którym nasi bohaterowie mieli wyruszyć w dalszą podróż rychło nadchodził. Wszyscy pakowali się, żegnali i przygotowywali do odlotu. Ostatniego dnia, godzinę przed odlotem, do Lucy przyszła szamanka, która chciała z nią porozmawiać, o czym bardzo ważnym.
- Coś się stało? – zapytała niepewnie dziewczyna, która przechadzała się razem ze staruszką po nieznanych jej ścieżkach lasu Mitae.  Kobieta nic nie odpowiedziała. Spojrzała tylko na Lucy niepewnym wzrokiem, który wprawił dziewczynę w zakłopotanie. – Czy ja coś zrobiłam?
- Tak – odpowiedź zaskoczyła panią Dragon. – Urodziłaś się. – Ten smutny głos był taki przygnębiający. Tak jakby coś staruszkę dręczyło od wielu lat.
- A dlaczego? – Musiała się zapytać, by móc wreszcie się dowiedzieć, o co chodzi. – Nie można kogoś winić za to, że się urodził.
- To prawda. – Szamanka stanęła nad małym stawem, przy którym były zebrane najróżniejsze stworzenia, wcześniej nieznane Lucy. – Łania Haridejska. – Do kobiety podeszła mała sarenka, leciutko szturchając łebkiem o jej dłoń. – Piękne i łagodne stworzenie. Ostatnie z gatunku przebywają tutaj, zostało już ich tylko pięć sztuk. Zabić czy zaczekać aż wyginął.
- Zaczekać, aż na nowo się odrodzą. – Zaproponowała dziewczyna.
- Dwa to osobniki za stare na dzieci, dwójka to samce, a trzecie niepłodna samica. Jak na nowo się odrodzą? – Lucy nie mogła odpowiedzieć od razu na to pytanie. Musiała podejść do stworzenia i delikatnie pogłaskać je po głowie, by dowiedzieć się.
- Trzeba dać im szansę.
- Dwie. – Słysząc coś takiego Lucy spojrzała staruszce prosto w oczy. – Tylko dwie osoby uciekły z naszego świata. Pierwszą była Eilclei, która urodziła się jako „widząca” w naszym kraju, przyszła matka królowej Sarycji i babcia Natsu Dragona, twojego męża. – Nieświadomie z oczu blondynki zaczęły spływać małe kropelki łez. – Drugą osobą była moja ukochana siostra … Layla. Twoja babcia.
- CO?! – Lucy wrzasnęła na cały las, była zszokowana tym, co przed chwilą usłyszała. –Ale jak?!
- Miłość. Moja droga siostra zakochała się w przybyszu z Fiore, który był badaczem, czy jakoś tak, a potem z nim uciekła. Od tamtej pory nigdy jej nie widziałam. – Blondynka wciąż spoglądała na ziemię, rozmyślając nad słowami staruszki.
- Skąd możesz wiedzieć, że pochodzę z waszego plemienia!? – To pytanie było jedyną rzeczą, które wciąż nurtowało Lucy.
- Bo wyglądasz jak ona. No prawie… bo ona miała brązowe oczy.
- Ja też kiedyś miałam. – Słysząc takie słowa, wypowiedziane z ust Lucy, szamanka uśmiechnęła się szeroko, a następnie pocałowała dziewczynę w policzek.
- Jestem szczęśliwa. Dziękuję…
- LUCYYYY!!! ODLATUJEMY!!! – usłyszała wołanie swojego męża.
- Muszę… iść. – Niepewnie powiedziała pani Dragon. Szamanka kiwnęła głową, mając wciąż szeroki uśmiech na twarzy. Lucy pobiegła w stronę statku. – Do zobaczenia!!! – krzyknęła na pożegnanie.
- Jeśli będziesz chciała tu kiedyś wrócić mamy tu dla ciebie miejsce! Nauczymy cię wszystkiego, co tylko możemy! – To były ostatnie słowa, który Lucy usłyszała. – Wróci … powiedziała „Do zobaczenia”.
            Biegła ile tylko sił miała w nogach, aż dotarła do statku, który był już przygotowany do odlotu. Wszyscy mieszkańcy wyspy przyszli pożegnać się z przybyszami, no może nie wszyscy, bo nie było wśród nich Akiry. Lucy chciała się z nią pożegnać, jednak wiedziała, że musi uszanować decyzję dziewczyny.
- To co? Lecimy? – zapytała się wchodząc na statek.
- Jasne! – stwierdził Natsu.
- LECIMY!!! – zarządził Kurtis stojący tuz przy prawej burcie. Wciąż spoglądał w stronę zgromadzonego tłumu, tak jakby na kogoś czekał. – Trudno… - powiedział cicho, gdy statek zaczął się powoli unosić.
- CZEKAJCIEEE!!!!! – usłyszeli donośny krzyk dochodzący z lasu. Wszyscy spojrzeli w tamtym kierunku z niedowierzaniem.
- Niemożliwe – szepnęła Lucy, gdy ujrzała biegnącą w stronę statku Akirę. Nie miała ze sobą nic, ale jej twarz promieniała, była pełna radości i energii.
- Akiro! – skarcił ją wódz, gdy przemknęła tuz obok niego. Jednak zignorowała jego wołanie i pognała, wskakując prosto na pokład statku.
- Naprawdę? – zapytała Lucy, gdy wciąż nie była pewna tego, co się dzieje.
- Tak! – stwierdziła pewnym głosem Dragon Slayer Wody. – Tato! – odwróciła się, zwracając do swojego ojca i wodza.- Kocham cię, ale tu nie jest moje miejsca, dla mnie nie ma miejsca przy boku Heteriego, nie kocham go. Chcę zwiedzić świat, poznać nowych ludzi, przeżyć niesamowite przygody, a wiem, że z nimi to się dokona. Kocham cię! Kocham wioskę, ale proszę… dajcie mi odejść! – Statek wzniósł się na wystarczającą wysokość, by móc odlecieć, jednak wszyscy czekali na odpowiedź wodza.
- Leć! – usłyszeli nagle głos dobiegający z lasu, z którego zaczęła wychodzić szamanka. – Leć. – Akira ze łzami w oczach kiwnęła głową, a następnie dała znać załodze, że mogą ruszyć do przodu.
- I po co ty tutaj? Nikt cię nie zapraszał! – odezwał się niespodziewanie Kurtis, gdy byli już poza wzrokiem mieszkańców plemienia.
- Wiem, ale lubię się wpraszać – odpowiedziała z uśmiechem do twarzy.
- A miała to być męska załoga. Achhh – westchnął głośno.
- A ja to co? – szepnęła Lucy siedząca w kącie i emanująca złem.
- Trudno. Czas na zmiany! – Akira wciąż śmiała się, będąc szczęśliwa z takiego przebiegu wydarzeń.
- No to impreza i do Sarycji!!! – wrzasnął głośno Hughes, otwierając jeszcze nietkniętą beczkę piwa.

Pięć miesięcy później

            Podróż mijała zadziwiająco szybko i przyjemnie. Nowa towarzyszka dodała barw do nowej podróży i nowej przygody. Wszyscy przyjęli ją z wielką radością, a ona sama szybko odnalazła się w środowisku, którego praktycznie nie znała. I tak minęło wielkie pięć miesięcy i czas na kolejną przygodę, czy jednak tym razem historia będzie trochę inna?
            Gdy minęło pięć miesięcy, a statek znalazł się w okolicy Jerhg [czytaj : Jerh], największym ośrodku uzdrowiskowym na świecie , załoga podjęła decyzję o zatrzymaniu się w tym malowniczym miejscu, by trochę odpocząć od ciągłego lotu.
- Wow! – krzyknęła Lucy, widząc przepiękne miasto, które już z góry zachwycało swym pięknem i wielością miejsc kąpieliskowych, sanatoriów i gorących wód.
- Nie mogę się doczekać by wykąpać się w tak pięknym miejscu!  - Do blondynki dołączyła dawna mieszkanka Krainy Żywiołów.
- Mówi tak, które miała na co dzień rajskie widoki – powiedział złośliwie Kurtis, przechodząc tuż obok niej.
- Zamknij się capie jeden! – prychnęła złośliwie.
- Ja cap, a ty jędza i mamy remis. – Pomiędzy nimi zaczęły iskrzyć się najostrzejsze błyskawice. Wszyscy zaczęli schodzić im z drogi, by przez przypadek nie zostać przez nich porażonym.
- Odezwał się pan „mądraliński”
- A pani wodzianka to co?
- Brzytewka!
- Lepiej im nie przeszkadzać - stwierdziła Lucy
- Jak to by Happy powiedział „Oni się lubiącą!!!” – Oboje z Natsu zaśmiali się głośno, zagłuszając nawet kłócących się Akirę i Kurtisa.
- Lądujemy!!! – wrzasnął przez megafon Hughes. Wszyscy złapali się za uszy, a następnie potrząsnęli głowami.
- Ciszej! – Z całej siły walną załoganta kapitan statku. –A teraz Jerhg… Żadnych walk, żadnego zabijania … tylko odpoczynek i odpoczynek! ZABAWA!!! – krzyknął, wyskakując ze statku i idąc do pierwszego pubu w mieście.
- Gdzie idziemy? – zapytała Lucy swojego męża.
- A ja wiem? Może coś pozwiedzamy? – wzięła go za rękę, a następnie poszli w stronę zabytkowego zamku.  
- POMOCY!!! – usłyszeli krzyk dębiejący z uliczki. Natsu szybko rzucił się na pomoc kobiecie w potrzebie, zostawiając przy tym Lucy samą.
            Gdy dobiegł w głąb uliczki ujrzał młodą dziewczynę, stojącą na drabinie, która ledwo się jej trzymała, gdyż ta przechyliła się w niezbyt dogodną pozycję. Niespodziewanie dziewczyna zleciała, lecąc prosto w ramiona Natsu. Chłopak złapał ją szybko, a następnie delikatnie postawił na ziemi.
- Nic panience nie jest? – zapytał grzecznie.
- Dziękuję bardzo. Tak się bałam. – Była przerażona tym co się wydarzyło. – Mam na imię Katherina i bardzo dziękuję za okazaną pomoc.
- Proszę bardzo, a teraz muszę już iść, bo zostawiłem samą …
- A mogę zaprosić pana na popołudniową herbatkę? Na ulicy Geretson. Tak o piętnastej? – przerwała mu nie dając dokończyć zadania. – Wiem, że jestem trochę niegrzeczna, ale chcę jakoś podziękować.
- No … dobrze. – Coś sprawiło, że nie mógł jej odmówić. – A teraz… muszę iść. – Szybko pobiegł do swojej żony, zostawiając tajemniczą dziewczynę z szerokim uśmieszkiem na twarzy.

***

            Lucy stała na środku drogi, lekko tuptając nogami o kamienną nawierzchnię. Co chwilę wyglądała, czy przypadkiem może Natsu nie wrócił od ratowania damy w opałach. Spojrzała na swój zegarek. Minęło tylko kilka minut, a jej się wydało, że kilkanaście.
- Ach! – westchnęła ciężko.
- Lucy! – Nagle zobaczyła wyłaniającego się z jednej z uliczek Natsu. Machał do niej, wprawiając ją w niemałe zakłopotanie.
- Przestań … ludzie patrzą… - Cała zarumieniła się.
- No to co? – Wzruszył tylko ramionami, a następnie chwycił ją za rękę i zaczął ciągnąć w stronę zabytku. – Chodźmy!

***

            Po kilku godzinach łażenia po mieście Natsu i Lucy spotkali Musicę, Kurtisa, Tamakiego i Akirę, którzy właśnie wracali po bitwie alkoholowej. Wszyscy będąc zmęczeni po „wyprawach” zgodnie ogłosili, że chcą iść do łaźni. Nie musieli daleko szukać, gdyż w mieście takich punktów było setki, więc znalezienie jednego, nawet dla przybysza, nie było żadnym wyzwaniem.
            Dziewczęta i chłopcy rozdzielili się na dwie grupy, gdyż takie zasady obowiązywały w tym punkcie. Wszyscy, oprócz Tamakiego, w spokoju odeszli od dziewcząt, które miały specjalnie oddzieloną część. Gdy wszyscy już się przygotowali, zostali skierowani do wyznaczonych pomieszczeń.
- Ej? – zapytała Lucy. – Dlaczego jesteśmy razem?
- Nie wiem… - odpowiedział jej szczerze Natsu. Oboje stali, jak wryci patrząc na wodę. – Może się wykąpiemy? – zaproponował niepewnie Dragon.
- CO?! – krzyknęła, będąc zszokowana propozycją swojego męża.
- Przecież jesteśmy mężem i żoną… - Nie rozumiał sprzeciwu Lucy.
- Co to za równica i tak widziałeś mnie nie raz nagą… - było już jej wszystko obojętne, więc zrzuciła kimono i weszła do gorącej wody. – Nie wchodzisz? – zdziwiła się nie widząc obok siebie Natsu. Przekręciła lekko głowę i ujrzała stojącego wciąż w miejscu różowowłosego, który był tak zszokowany zachowaniem Lucy, że nawet nie mrugnął okiem. – Ej, no co?! – wrzasnęła całkowicie chowając się pod wodę.
- Eeeee… jakoś teraz … inaczej … - powoli zdjął kimono i dołączył do żony. [usiadł jak najdalej od niej] – Zapewne to sprawka tamtej fantastycznej czwórki.
- Zapewne. – I znowu zamilkli.  – Czemu to się stało? Czemu mi tak bije serce? – Dotknęła ręką swojej piersi. – Ja chyba naprawdę go kocham…- Wzięła głęboki wdech. – Natsu…
- Dzisiaj idę na spotkanie z dziewczynką, którą uratowałem. – Lucy ze zdziwienia wyłupiła oczy. – Chce mi podziękować za ratunek, więc zaprosiła mnie na herbatę, a ja się zgodziłem. – Blondynka wstała, wyszła z wody, nałożyła kimono i wyszła bez słowa jakiekolwiek wyjaśnienia. – Co się jej stało? – Natsu nie poszedł za nią. Po prostu został w ciepłej wodzie, rozkoszując się odpoczynkiem.

***

            Akira kochała wodę, jednak zbyt długie przebywanie w niej szybko ją nudziło. Dlatego po kilkunastu minutach gotowania się wróciła do przebieralni, gdzie zastała płaczącą Lucy.
- Co się stało?! – krzyknęła podbiegając do niej. – Natsu coś ci zrobił?
- On… - Lucy złapała się za głowę, próbując zdusić w sobie łzy.- Umówił się na spotkanie z inną kobietą…
- Ale… zdradza cię? – Akira usiadła obok niej, zaczynając lekko masować ją po plecach.
- Nie, ale… jestem zazdrosna. To ma być niby w ramach za poranny ratunek, ale coś mi tu nie pasuje! – Dłońmi zaczęła ocierać już zaczerwienione oczy.
- Chcesz to sprawdzić? – zapytała niespodziewanie Dragon Slayer Wody.
- Ale…
- Nie żadne „ale”, tylko ubieramy się i czyhamy na Natsu. Wiesz, o której mają spotkanie? – Dziewczyna pokręciła głową. – Trudno! Idziemy i będziemy czekać!
- Nie ma mowy! Nie jestem taka. – Akira pomimo sprzeciwu zdjęła z niej kimono i zaczęła ją ubierać. – Dobra! – wrzasnęła Lucy – Sama się ubiorę.
- Dobrze.- Kiwnęła głową dumna z siebie Akira – A jak skończyć, to idziemy, a jak się nie zgodzić, to biorę cię na ręce i niosę, aż pod samo miejsce spotkania … Jakie?
- Nie wiem. – Szepnęła Lucy.
- No pięknie… dobrze, że został mi dobry węch.  A masz jakąś wskazówkę? – spróbowała ponownie.
- Mają iść na herbatę… - powiedziała cicho Lucy.
-No i to jest wskazówka! – Akira niespodziewanie krzyknęła, równocześnie pstrykając palcami.- To jest myśl, to jest myśl… - cały czas sobie powtarzała. – Lucy, po bitwie alkoholowej z chłopakami śmiałam się, że dam ich do herbaciarni. Pani, która stała przed wejściem zapraszała gości, bo okazuje się, że w tym mieście ludzie wolą pić wodę, a herbata jest specjalnie robiona tylko dla gości.
- Jaki przypadek … - Lucy uśmiechnęła się delikatnie.
- To nie przypadek, to przeznaczenie! Przecież wiem, że go kochasz? – W tej chwili w przebieralni rozległ się wielki rumor.
- Ccccooooo????? – Blondynka leżała na ziemi cała zaczerwieniona. Język jej się plątał, serce biło jak szalone, a ciało drżało. – Ja nie…
- Lucy. – Akira kucnęła przed nią. – Mnie nie okłamiesz. Dlaczego bronisz się przed miłością?
- Bo to tylko przyjaciel… on do mnie nic nie czuje. – Schowała głowę pomiędzy nogami. – Ja się wstydzę … czegoś takiego.
- Nigdy nie wstydź się miłości, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ŚMIERĆ. Nie czekaj… kochaj. – Przyjaciółka podała jej dłoń. Lucy chwyciła ją i wstała, a następnie ogarnęła się.
- Idziemy? – zapytała zdecydowanie.
- Tak. – I Akira sama poszła do przodu.
- Nie dam rady. – Lucy zaczęła kręcić głową stojąc w miejscu. Dragon Slayer Wody podeszła do niej i przerzuciła przez ramię prowadząc ją w stronę herbaciarni.

***

            Natsu z trudem odnalazł miejsce wskazane przez tajemniczą Katherinę. Wszedł do kawiarni, znalazł wolny stolik i usiadł na bogato zdobionym krześle. Spojrzał na zegarek. 14 : 55.
- No niby ma jeszcze pięć minut. – Z nudów zaczął się rozglądać po miejscu, w którym się znajdował. Praktycznie nic nie zwróciło jego uwagi oprócz dwóch kobiet, które dziwnie się zachowywały. Miały pozasłaniane twarze, a perfumy jakich używały były bardzo mocne. – Dziwne. – Chciał bardziej zbadać tę sprawę, jednak nagle do herbaciarni weszła Katherina, budząc ogromne zamieszanie. Podeszła do Natsu z uśmiechem na twarzy i przysiadła się do niego.
- Mam nadzieję, że się nie spóźniłam? – zapytała grzecznie.
- Oczywiście, że nie. – Natsu starał się być miły dla dziewczyny.
- Już wcześniej złożyłam zamówienie, więc herbaty zaraz powinny tu być. Mam nadzieję, że będą ci smakowały … eeee …
- Natsu. – Dokończył za nią.
- Piękne imię dla wspaniałego mężczyzny. – Przechyliła głowę lekko na bok. – Długo pan zostaje tutaj? – zapytała niespodziewanie.
- Raczej nie, pewnie jutro wyruszamy. – Odpowiedział jej szczerze.
- A … nie mógłbyś tutaj zostać … ze mną? – chwyciła go za dłoń. – Proszę.
- Dobrze. – Niespodziewanie odpowiedział Natsu.
            W herbaciarni rozległ się rumor. Dwie dziwnie wyglądające kobiety wstały, wywalając swój stolik. Pozostawiły pieniądze na drugim blacie i  wyszły z tego miejsca.

***

            Lucy słysząc słowa, które powtórzyła jej Akira , wstała wywalając stolik na drugą stronę. Rzuciła pieniądze na jakiś sąsiedni stolik i wybiegła z herbaciarni, a zaraz za nią uczyniła to samo jej przyjaciółka.
- Lucy! Zaczekaj! – wołała za nią Akira, jednak blondynka nie słuchała. Szła po prostu przed siebie, tak jakby była w jakimś amoku. – Proszę! – Chwyciła ją za ramię, jednak wyrwała się jej i szła dalej. – Proszę!
- CO!? –Nnagle wrzasnęła odwracając się w stronę Akiry. – Nienawidzę go. Poznał ją dopiero dziś, a już Z NIĄ zostaje? Co on sobie myśli?
- Może źle usłyszałam? – Dragon Slayer wciąż próbowała coś zrobić.
- Nie! – odpowiedziała stanowczo Lucy. – Mam już go dosyć! – Zdjęła pierścionek z ręki i rzuciła nim od kamienną drogę. – Wracam do gorących źródeł, bo chyba tam mamy dziś nocować?
- Tak – powiedziała cicho Akira. Nie wiedziała, co ma zrobić. Nie wiedziała, jak może pomóc. Była po prostu bezradna. – Dlaczego jej to zrobiłeś? – zapytała na głos, podnosząc pierścionek z ziemi.

***
            Dochodziła godzina dziesiąta, a Lucy wciąż leżała na łóżku, skulona w pozycji płodowej, cały czas płacząc. Nie chciała nikogo widzieć, nie chciała nikogo wpuścić. Chciała pozostać SAMA. Jednak parę minut po godzinie drzwi same się otworzyły, a do środka wszedł Natsu.
- Pamiętasz naszą umowę? – spytał, podchodząc do dziewczyny, która kiwnęła tylko głową . – Jak znajdziemy kogoś innego, jedno puści drugie. – Wiedziała już, co te słowa oznaczają. – Zostaję tutaj … razem z Katheriną.
- Dobrze. Cieszę się, że jesteś szczęśliwy. – Wymusiła na sobie uśmiech, a potem odwróciła się i powróciła do płaczu.
Ciąg dalszy nastąpi w rozdziale 30 „Ślub”



PROSZĘ PRZECZYTAJ!!! 
Drogi czytelniku

Nawet jeśli blog będzie zakończony proszę cię drogi czytelniku SKOMENTUJ, jak chcesz pójdź na inne moje BLOGI, POLUB moją stronę, albo naciśnij OBSERWACJĘ :)

16 komentarzy:

  1. COOOO?!!!!!!!! W takim momencie?!!!!!!! Rozdział boski, ale... w takim momencie?!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kur** ,a ja myślałam że to Lisanna jest zła..
    Rozdział cudowny ;) Troszkę smutny :( Ale ja wiem.. A raczej podejrzewać że ta su..znaczy Katherina otruła jakoś Natsu,albo posiada taką magię.. No z resztą nie wiem ! Ale coś mi nie gra żeby tak się zachował w stosunku do Lucy.. Przez myśl mi przeminęło tylko * Co ? To już na Natsu trzy laski lecą.. Ehh.. * Pozdrawiam xD :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się miło zapowiadało.... Ola... Czy ty chcesz, żebyśmy cię znienawidzili? Ta Katherina..... jestem pewna, że ona używa jakiś czarów!!!!!!!!!! Natsu jak mogłeś?! Jak mogłeś się dać opętać?! Jesteś największym idiotą jaki kiedykolwiek istniał!!!!!!!!! Tak zranić Lucynkę!!!!!!! Dobra, może to coś was nauczy!!!!!! ;---------------------; Może nauczycie się, że trzeba być szczerym ze swoimi uczuciami! Weeeeeeeeeeeeeee ;----------------------------; myśl o tym, że Natsu tak zdradził Lucynę jest taka smuuuuutnaaaaaaaaaaaaaaa ;--------; Happy przyleć naprawić Natsu!!!!!!!! Jak on mógł no ;-------------------;
    Jakość rozdziału - zniewalająca
    Treść rozdziału - a utop się podły człowieku w lawie! Ten rozdział złamał mi serce!
    Nie dostaniesz weny, chyba, że po to aby to odkręcić! ;------------;


    Wiem!!!!! Lucy użyj Melody! Takiego idiotę to trzeba siłą! Może przy odrobinie szczęścia ten czar zejdzie.... może....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Happy to naprawi przyleci! (To byłoby cudowne) !!!! Szczeli mu z ogona i będzie GIT!

      Usuń
  4. Ola kiedy następny rozdział?!!! Nie wiem czy dam radę wytrzymać to napięcie, czy tam to po raz drugi i mam dziwną ochotę zmiażdżyć tego różowowłosego idiotę!! Zniszcz go Akira!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam ... czekacie do piąteczku :)

      Usuń
  5. Olu, dlaczego?! Dlaczego Natsu porzucił Lucy?! Mam nadzieje, że ta Katherina rzuciła na niego jakieś zaklęcie czy coś, bo to niemożliwe, żeby Natsu ją zostawił T_T

    OdpowiedzUsuń
  6. Ejjjjj ;-; Płaczę razem z Lucy ;-; Niech ja go tylko dorwę w moje łapska ;-; Ale! Coś mi się wydaję, że ta Katherina (jak dla mnie skomplikowane imię ;-; pisałam je 5 min. ;-; xd) rzuciła jakiś urok.. no bo..pamiętam pierwszy rozdział! ;-; Natsu kazał sobie uciąć rękę wzamian za nietykalność Luczy ;-; Akira, Boże jak ja cię kocham :D I ta sytuacja w gorących źródłach :D Bożeeee, nie wytrzymie do piątku! ;-; Czemu nie może być wcześniej? *płacze jak bóbr ;-;* (Drugi raz ;-;)
    *Klepie się po policzkach i bierze sporego łyka herbaty <3* Ehhh życie ;-; Cóż to ja czekam do piątku z wielką niecierpliwością i życzę kubły weny!
    Do następnego! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. ZE NIBY CO KUZDE?!?! NIE WIERZE T.T ZEBY PO JEDNYM SPODKANIU... TAK DECYZJE... O NIE JA TEGO TAK NIE ZOSTAWIE JAK ZNAJDE TEGO NATSU TO MU NOGI Z DU... NO XD
    Licze na to ze to jakos odkrecisz wiec przesylam wene

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdzial.Akcja w gorących źrudłach z Akirą i Lucy odjazdowa.Już kocham Akire.Tylko szkoda, że ta Katherina musiała się pijawić tyle pszykrości na robiła mojej kochanej Lucy.Mam nadzieje ,że jakoś to odkręcisz i Natsu jednak z nią nie zostanie.Czekam z niecierpliwoscia do piątku i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem na Ciebie zła, jak ty mogłaś mi to zrobić?? Niby mam 2 teorie co do tego co się stało, no ale takie rzeczy publikować i ludzi straszyć?? Na początku to nie wiedziałam co się dzieje, i mogłoby być źle z moim komputerem, ale jakoś się uspokoiłam. Ale i tak Cię kocham za twoje opowiadania (żeby nie było to miłość fana do autora, nic poza tym). Bardzo podoba mi się jak piszesz, a dokładnie to, że potrafisz zmieścić tyle akcji w nie aż tak dużej ilości tekstu, wyczerpując przy tym temat. A i żebyś nie zapomniała KOCHAM TO CO PISZESZ I JESTEŚ ZAJE... ZAJEFAINA!!!
    PS. masz jakiegoś one shota z Levy i Gajeelem??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, bo nie mam czasu pisać :( A wiem... mi też podoba się ten paring. Jak chcesz wiedzieć, to w moim opowiadaniu Paranormal Activity Club - link w zakładce "PISZĘ" będzie sporo tego paringu.

      Usuń
    2. cieszy mnie to bardzo :D

      Usuń
  10. NATSU TY IDIOTO!!! BAKA!!! Jak mogłeś zacząć gadać o spotkaniu z inną dziewczyną akurat wtedy, kiedy Lucy najprawdopodobniej zamierzała wyznać, że cię kocha??!!! Jak możesz planować zostawienie Lucy samej, dla tej Katheriny?!! (i tak wiem, że ona "coś" zrobiła, kiedy złapała Natsu za rękę pytając się, czy z nią zostanie) Przecież obiecałeś, że będziesz chronił Lucy! Przecież ty KOCHASZ LUCY!!! BAKA, BAKA, BAKA! BAKA!!!

    Ufff... Dobra wyżyłam się na biednym Natsu, który zapewne nie jest niczemu winien, bo to wszystko sprawka tej całej Katheriny! (jestem tego w 99% pewna!) Tylko co ona tak naprawdę zrobiła? Zapanowała nad jego umysłem? A może ma moc podobną do Lucy - tą, co ludzie robią, co ona chce dzięki jakimś niewidocznym sznurkom...? No i dlaczego to robi? Jaki ma cel w zatrzymaniu Natsu w tym mieście?

    Rozdział, moim skromnym zdaniem, jeden z lepszych na tym blogu! (chociaż strasznie denerwujący xD) Teraz tylko *opublikuj* i kolejny rozdział przede mną! Mam nadzieję, że ta afera się wyjaśni i będzie "happy end" w stylu NaLu! <3

    Pozdrawiam i życzę weny,
    MiMi4444 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy ... Ale widzisz. Umiem zachęcić do dalszego czytania :)

      Usuń
  11. Happy! napraw Natsu ! :((((((((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń

Byłeś, przeczytałeś ?
Zostaw ślad po sobie.
Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie kamień z serca, że ktoś coś napisał :)