11 marca 2016

Rozdział 22

Uniosła powieki, będąc gotową na sporą dawkę światła. Nie pamiętała dokładnie, gdzie się znajduje, ani co przed chwilą robiła, ale tajemnicze wspomnienia buzowały w jej głowie, rozrywając ją na małe strzępy.
Dopiero gdy ujrzała roześmianą twarz Natsu, dotarło do niej, co się działo z jej ciałem przed ostatnie minuty.
— Rolar! — krzyknęła, przypominając sobie o przeciwniku, którego pozbawiła władzy w nogach.
— Uciekł — rzekł dość przekonującym głosem Musica.
— Dzięki Bogu. — Jedno zmartwienie odeszło. Nie zabiła człowieka, nic mu się nie stało. Sumienie nie mogło już ją dręczyć, jeśli niczego nie zrobiła.
Jednak wciąż pozostawały niewyjaśnione kwestie. Miała pytania, ale czuła, że musi zrzucić je teraz na dalszy plan. Poszukiwania Świętej Broni były dla niej ważne.
— Natsu — zaczęła niepewnie — wiem, że to trudne, ale czy możemy teraz zająć się poszukiwaniem tego świecidełka?
— Już się tym zajęliśmy. — Wyraźnie zaniepokojony Dragon podszedł do niej, po czym rozczochrał jej fryzurę, udając, że nic mu nie jest.
— I co? — ciągnęła dalej, gdy nie uzyskała konkretnej odpowiedzi.
— Coś tam mamy, ale… — wzruszył ramionami — nic nie działa.
Zaśmiała się.
Nie mogła niczego innego się spodziewać. Ktoś dobrze się postarał, by Święta Broń została ukryta. Przecież pierwszy, lepszy złodziejaszek nie mógł jest od tak znaleźć. Lecz ona nie była pospolitym rzezimieszkiem. Znała swoją wartość i nowe moce, które pragnęła zachować dla siebie. Choć było to niezwykle trudne, nie mogła tak po prostu zdradzić chłopakom, że o mało kogoś nie zabija. Nie potrafiła sobie wyobrazić ich reakcji na taką wiadomość.
Rozglądając się wokół kopców ze złota, odkryła, że coś jej nie pasuje. Choć widziała normalnie, to zdawało jej się, że szczegóły, które do tej były poza jej zasięgiem, teraz leżały na wyciągnięcie ręki. Drobinki magii unoszące się nad przedmiotami ewidentnie świadczyły o ich wartości. Jedne miały jej więcej, inne mniej. I bynajmniej nie był to kurz.
Widząc w tym szansę, od razu zabrała się za poszukiwania broni, ku dużym zaskoczeniu swoich partnerów. Nie wiedzieli, co się z nią dzieję, lecz na ten moment postanowili jej zaufać. Sami nosili w sobie sekrety, z którymi nie chcieli się dzielić, więc nie było w ich interesie, by męczyć „biedną” Lucy.
— Niemożliwe — rzekła niespodziewanie, próbując się podnieść.
Pełna radości i energii zaczęła gnać w stronę najmniejszego z kopców, jakby ujrzała w nim jakiś prezent. Zachowując się jak małe dziecko, przegrzebywała kolejne stosy mieczy, talerzy i zbroi, rzucając je prosto na Musicę i Natsu.
— Co robisz? — zapytał niepewnie kapitan statku.
— Próbuję wam znaleźć nową zabawkę — pisnęła, nie przejmując się zbytnio obecnością chłopców. — Mam…

***

Przechadzając się po pokładzie, potęgowało uczucie ciągłego zagrożenia i niebezpieczeństwa. Nie wątpił, że zgraja, która poszła na poszukiwanie Świętej Broni, sobie poradzi, jednak wolał być w gotowości. Ktoś ich obserwował i nie był to przyjaciel, a bynajmniej. Wróg czaił się gdzieś blisko, a on nie mógł go odszukać.
Chodził bezsensownie przez całą długość statku, aż w pewnym momencie oparł się o barierkę i spojrzał ku dołowi. Widoki nie były niczym zachwycającym, lecz było to ciekawsze zajęcie od niepotrzebnego szukania osoby, która nie dawała się odkryć.
Nagle jakiś dreszcz przeszedł przez jego ciało. Odwrócił się i pochwycił w dłoń białą igłę. Z jej końca ciekła przezroczysta substancja, niewydzielająca żadnego zapachu. Mógł się tylko domyślać, że to trucizna.
Poprawiając cały kombinezon, ruszył w stronę miejsca, z którego puszczono strzałkę. Widział poruszający się, drobny cień, którego nie trudno było nie dotrzeć, gdy w mieście panowała cisza i bezludzie.
Gnał jak najszybciej tylko potrafił, aż udało mu się zbliżyć na tyle do przeciwnika, że przeciął mu drogę i zablokował dalszą drogę ucieczki.
Ku jego zaskoczeniu, okazało się, że skrytobójcą była piękna kobieta o kasztanowym kolorze włosów. Nie znał jej, lecz odnosił dziwne wrażenie, że kiedyś się spotkali.
Jednak nie miał czasu na jakiekolwiek próby przypominania sobie. Rzucił się na kobietę, próbując pochwycić ją i zmusić do gadania, lecz była silniejsza niż na taką wyglądała.
Z łatwością unikała wszystkich ciosów, które usilnie próbował jej zadać Kurtis. Siłując się przez kilkadziesiąt sekund z kobietą, zrozumiał, że koniec żartów.
Przygotował lewą dłoń, powoli sięgając nią po jedno z ostrzy. Kobieta natychmiast to dostrzegła i odbiła się do tyłu, uciekając od niego na parę metrów.
— Kim jesteś? — zawołał za nią Kurtis.
— Katherina, Trująca Dama! — syknęła z oddali, niknął z kłębie kurzu, który przybył wraz piaskiem i pustynnym wiatrem.

***

Krzyk Lucy zabrzmiał po całej jaskini, zwiastując nadejście końca pierwszej z misji. Uradowani pochylili się nad dziewczyną, czekając, aż im oczom ukaże się Święta Broń — przedmiot, który był przez wieki poszukiwany przez władców, arystokratów i łowców przygód. A teraz im, zwyczajnym ludziom, będzie dane ujrzeć majestatyczny przedmiot i otrzymać moc, która była skrywana w metalowej obudowie.
Kiedy jednak dziewczyna pokazała im miecz, spoczywający na jej dłoniach, wzdrygnęli się. Cały zardzewiały, brudny i zakurzony. Rękojeść była połamana, a ostrze wyraźnie stępione. Nic z tego nie nadawało się do użytku.
— Żartujesz? — zapytał niepewnie Musica, nie wiedząc, co ma o wszystkim sądzić.
Niepewnie spojrzała na miecz i pokręciła głową.
— Przecież to jest zwykły kawał złomu! — wrzasnął Musica, wyrywając jej z rąk przedmiot.
— Kawał złomu czy nie, ale już wolałbym to jako Świętą Broń, niż przeszukiwać to coś. — Natsu wskazał na górę złota.
Reszta przyznała mu rację, lecz co mieli zrobić dalej?
Lucy czuła wirującą magię wokół przedmiotu, jednak jego wygląd całkowicie zaprzeczał ogromnej mocy. Nie posiadała żadnej wskazówki, która mogłaby pozwolić im stwierdzić, że to jest pozostałość po wojownikach sprzed czterystu lat.
Nagle wpadł jej do głowy niegłupi pomysł.
Przeniosła wzrok na swojego męża i przenikliwie zaczęła się na niego gapić. Zaskoczony jej nienormalną reakcją, odsunął się, lecz ona podążyła za nim.
— Co się dzieje? — zapytał w końcu.
— Czy możesz go dotknąć? — zaproponowała Natsu, wykorzystując swą ostatnią szansę.
Natsu wzruszył ramionami, po czym wziął od Musici ostrze.
Na początku nic się nie wydarzyło, lecz z czasem zaczął odczuwać w dłoniach nienaturalne mrowienie, które ciągle się nasilało. Chciał odrzucić na bok miecz, ale uścisk tak się zacieśnił, tak że nie potrafił tego uczynić.
Upadł na ziemię, nie mogąc złapać oddechu. Patrzył błagalnym wzrokiem na towarzyszy, którzy z przerażeniem stali od niego kilka kroków dalej. Nie pojmował, dlaczego nie chcą się ruszyć i mu pomóc.
Dopiero z czasem zaczął dostrzegać tarczę, która go w pełni otaczała. Niczym stworzona z powietrza, wirowała wokół jego ciała, mając swoje źródło w mieczu. Pochłaniając coraz większe ilości magii, powoli pękał, ukazując przepiękne, srebrne ostrze, które było chronione przez tak długi czas przez pokrywę rdzy.
Aż przyszedł te moment, gdy bury osad prysnął na wszystkie strony, pozostawiając po sobie arcydzieło w postaci ciężkiego miecza, który już zasługiwał na miano Świętej Broni.
Z rękojeścią, na której widniał herb Dragonów, lśnił na całą jaskinię, powiększając barierę, która powoli zmiatała znajdujące się wewnątrz skarby.
Sam właściciel nie odczuwał już bólu, a wręcz przeciwnie. Jego rany zostały uleczone, a na sercu zagościło uczucie spokoju i lekkości. Nie bał się nowej mocy, która wybrała właśnie jego.
Nową potęgę zdobędzie tam, gdzie serce was poprowadzi — usłyszał czyś głos, lecz nie był w stanie ujrzeć nikogo w tym kłębie brudu.
Niespodziewanie zapanowała cisza.
Wiatr ustał, zwalając na ziemię wszystkie przedmioty, które wcześniej porwał aż do samego sufitu.
Natsu odetchnął z ulgą, po czym wstał i niepewnym krokiem zaczął iść w stronę Lucy i Musici.
Oszołomieni tym, co przed chwilą widzieli, nie byli w stanie pojąć zjawiska. I choć sam Natsu był w centrum wszystkiego, nie widział tego, co oni.
Wśród tego tornada co chwilę przewijała się dziwna sylwetka, szepcząc do nich ciepłe i czułe słowa. Witając ich wszystkich w nowej krainie, kusiła podróżników, by weszli do jej tworu i zostali porwani aż do samych niebios.
Ten widok całkowicie odjął im mowę. Poszukiwania Świętych Broni zaczęły przybierać zupełnie inne barwy, a oni sami doznali zwątpienia, czy aby dobrze postępują, zbierając wszystkie przedmioty sprzed czterystu lat.
— Co wam? — zapytał zaskoczony Natsu, machając przed ich twarzami kawałkiem żelastwa.
— Coś tu jest nie tak — odparła Lucy, rozumiejąc, że właściciele broni nie są tymi, za których się podają. — Muszę… — Przełknęła dość głośno ślinę. — Muszę wam coś powiedzieć.

11 komentarzy:

  1. Pierwsza !!! A teraz biorę się za czytanie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW! Jesteś niesamowita! Dziewczyna z taką wyobraźnią to skarb!❤ Rozdział jest bezbłędny! Czekałam na rozdział od 6.03 ale się nie pojawił, myślałam, że zapomniałaś wstawić, dlatego czekałam cierpliwie do dzisiaj.
    Mogę ci powiedzieć w tajemnicy, że ja też planuję, razem z przyjaciółką założyć bloga. Mamy już nawet 8 rozdziałów opowiadania kryminalnego! Czekam tylko na nowy laptop i zaczynamy. Mam nadzieję, że jak ci podam adres strony to trochę zajrzysz. Zależy mi na twojej opinii.
    Kocham cię dziewczyno!
    Milka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, choć uważam, że moja wyobraźnia jest chora:) Nie zapomniałam, bo po prostu nie wyrabiam się :( Studia męczą, a mam teraz sporo na głowie.
      Oczywiście postaram się zajrzeć, a jeśli chodzi o opowiadania kryminalistyczne, to jeszcze chętniej, ale uważaj! Jam jest mocno szczera komentatorka!
      Dziękuję za komentarz i ja też cię kocham!

      Usuń
    2. Szczere komentarze najbardziej mnie motywują!❤ Ostrzegam tylko, że może minąć sporo czasu zanim tego bloga założę. A tak w ogóle współczuję ci z tymi studiami.
      Milka:)

      Usuń
  3. Więc tak, rozdział jest super. Lucy-przyczyną zagłady. Coś tak czuję, że to będzie TO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i po części dobrze zgadłaś :)

      Usuń
  4. Yay! Nowy rodział *.* Tak sobie teraz patrze i widze, że nie mam pamięci do imion w opowiadaniach :(
    Historia coraz bardziej się rozkręca i nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów :v
    Biedni Melody i Hans :"( A byli tacy zakochani :3 Już nie wiem czy oskarżać Natsu I czy też nie, choć myśle, że ocebie go dopiero pod koniec ;)
    Rozdział mi się podobał i czekam na więcej ^.^
    Pozdrawiam, życzę weeeeny oraz duuuuuuuużo wolnego czasu! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam pamięci do nazwisk, więc nie przejmuj się! No, rozkręca się i mam nadzieję, że cię nie zawiedzie :)
      Tak, najlepiej oceniać pod koniec. Mogę tylko powiedzieć, że był to człowiek zbyt ambitny i to go zgubiło/
      Dziękuję bardzo, choć sądzę, że z czasem będzie cholernie ciężko! :(

      Usuń
  5. Świetnie ci to wyszło. Kiedy to czytałam, czułam się tak jak bym była koło bohaterów twojego opowiadania i uczestniczyła w wydarzeniach i przygodach jakie ich spotykają. Każe twoje dzieło jest wciągające i posiada magiczny klimat. Oby tak dale i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci ślicznie z całego serca! Naprawdę cieszy mnie to, że opowiadanie ci nie spodobało. Mogę ci tylko obiecać, że będę starała się zrobić wszystko, by twoja opinia nie zmieniła się do samego końca!
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. co za nagły zwrot akcji hehe córka apokalipsy,co

    OdpowiedzUsuń

Byłeś, przeczytałeś ?
Zostaw ślad po sobie.
Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie kamień z serca, że ktoś coś napisał :)